Uczymy się tylko z porażek, a sukcesy jedynie pokazują, że idziemy w dobrym kierunku

okladka_nr6

Jak zostać liderem? Create yourself – stwórz najlepszą wersję siebie! – odpowiada Mateusz Grzesiak, który prowadzi autorskie szkolenia m.in. w Brazylii, Ekwadorze, Niemczech, Anglii i na Ukrainie.

Co powinno cechować przywódcę – lidera?

Twarda wiedza na temat zarządzania procesami grupowymi, by umiał zorganizować pracę swoim podopiecznym. Charyzma, by swoją wizją poprowadził ich w kierunku lepszej przyszłości. Odwaga, by był wzorcem radzenia sobie z lękiem. Myślenie zespołowe, by zawsze stawiał interes grupy ponad indywidualnym. Ułożone życie osobiste, by dawał przykład równowagi i miał swoją oazę bezpieczeństwa. Komunikatywność, by umiał się porozumieć z wszystkimi oraz otwartość na feedback, by mógł szybko się uczyć. Elastyczność, by się dostosował do zmian i ambicja, by stawiał wyżej poprzeczki.

Podkreśla pan, że sprzedaż jest kluczową umiejętnością. Czy lider – szef, prezes, właściciel – to najlepszy sprzedawca w firmie?

Najlepszy być nie musi, ale powinien rozumieć istotność sprzedaży i się jej uczyć. Ta umiejętność przekonywania jest niezbędna do prowadzenia zespołu – motywowania go, wdrażania zmian, rozwiązywania problemów, wychodzenia z kryzysów. Lider powinien umieć zyskać przewagę nad konkurencją, znać sposoby wywierania wpływu na samych klientów i interesariuszy – inne firmy, postronnych obserwatorów oraz dziennikarzy, zbudować reputację i rozpoznawalność. Sprzedaż dla biznesu jest tym, czym krew dla organizmu.

W jaki sposób przełożeni mogą motywować pracowników, by zwiększyć ich skuteczność?

Twardo – warunkami pracy (finanse, bonusy i nagrody, ubezpieczenia, wyjazdy, sprzęt do pracy itd.) i miękko, wpływając na ich emocje i postawę. W tym drugim kontekście szef potrzebuje narzędzi psychologii interdyscyplinarnej z zakresu motywacji. Dzięki znajomości konkretnych technik (np. publicznego zobowiązania, konkretyzacji celów, pokazania dalszych konsekwencji) lider może motywować swój zespół do osiągania określonych celów.

Współpracuje pan z wieloma firmami i klientami indywidualnymi na kilku kontynentach. Jak pan im pomaga?

Poprzez dostarczanie wartości jako konsultant i trener. Diagnozuję ich problemy, buduję strategię postępowania, szkolę z zakresu kompetencji, które są potrzebne, by osiągnęli wyznaczone cele. Pokazuję im możliwości z innych modeli zarządzania, których nie znali do tej pory. Buduję modele sprzedażowe, marketingowe czy zarządzania. Tworzę strategie marketingowe. Pracuję indywidualnie z zarządami.

W marcu tego roku obronił pan doktorat. Czym zasłużył pan na stopień doktora i na ile umiejętności sprzedażowe pomogły panu w jego zdobyciu?

Obroniłem doktorat z nauk ekonomicznych w dziedzinie nauk o zarządzaniu. Broniłem pracy pt. „Kształtowanie marki osobistej z wykorzystaniem serwisu YouTube na przykładzie Polski i USA”. Dotyczyła ona więc dziedziny nowych mediów, którymi zajmuję się zawodowo, prowadząc największe w mojej branży profile społecznościowe w kraju, gdzie liczba followersów wynosi blisko pół miliona, samemu kształtując swoją markę osobistą, a także kształtując marki w mediach społecznościowych firmom i jednostkom w ramach prowadzonej przeze mnie agencji.

Gdyby nie umiejętności sprzedażowe, nie mógłbym zbudować tak rozpoznawalnej marki osobistej, jaką mam. Nie przekonałbym odbiorców do moich konceptów. Nie miałbym praktycznej wiedzy wspierającej dysertacje. Nie rozumiałbym osób, które badałem. Wiedza sprzedażowa była więc istotnym elementem mojej pracy naukowej.

Dzięki rozwojowi masowych środków komunikacji rośnie również widoczność zjawiska „hejtu”. Jak pan jako osoba rozpoznawalna radzi sobie z „hejtem” i czy jest on nieodłącznym skutkiem ubocznym osiągnięcia sukcesu?

Im większa popularność, tym większy „hejt”. To nieodłączna część prowadzenia biznesu. Z punktu widzenia marketingowego „hejtem” się zarządza za pomocą storytellingu oraz strategii piarowych. Psychologicznie rzecz biorąc, człowiek musi umieć się oddzielić od swojego wizerunku i wiedzieć, że „hejtowany” jest obraz w sieci, a nie człowiek jako taki. „Hejt” nie zdarza się na żywo, bo znaczna część „hejtujących” to ludzie niemający zasobów intelektualnych czy emocjonalnych, by osiągnąć w życiu określone cele, stąd wylewanie swych żalów w sieci. Pod względem finansowym „hejt” buduje zasięgi.

Biorąc pod uwagę pana dotychczasowe osiągnięcia oraz branżę, w której pan działa, jest pan stosunkowo młody. Czemu zawdzięcza pan swoją obecną wysoką pozycję?

Robieniu rzeczy, których nie robi rynek, przez co wychodzę często przed szereg. W mojej branży łączę edukację z atrakcyjną formą prowadzenia – czyli uprawiam edutainment, czyli „edurozrywkę”, a także naukę z biznesem – tzw. bizuka. Idę z duchem czasu, budując markę w mediach społecznościowych oraz inwestuję w e-commerce, którego wartość przekroczyła kilka lat temu w Polsce 30 mld złotych. Zdobywam kolejne przewagi konkurencyjne – wykształcenie kierunkowe, doktorat, rozmiar profili społecznościowych, praca międzynarodowa, 12 napisanych książek. Organizuję sobie czas, nie robiąc więcej niż sport, praca, rodzina. Koncentruję się na wyznaczonych celach. Zmieniam to, co nie działa, wymyślając lepsze rozwiązania. Medytuję. Rozwiązuję problemy. Skupiam więcej uwagi na tym, co zmienić w sobie i swoim biznesie, niż na innych. Rozwijam się intelektualnie, emocjonalnie i duchowo poprzez liczne szkolenia i ucząc się od ekspertów z różnych dziedzin.

Często wspomina pan, że wszystko zależy od nas samych. Czy możemy kreować całą rzeczywistość wokół nas? Czy może zależna od nas jest jedynie część otaczającego nas świata?

Nasze życie zależy od czterech determinant – nas samych, innych ludzi, sytuacji mierzalnych i sił nieprzewidywalnych. Nie występują one w równych proporcjach, ale się zmieniają wraz z naszym zakresem kontroli. Nie mogę kontrolować turbulencji w samolocie, ale moje emocje już tak. Nie mam wpływu na to, że spotykam kogoś na ulicy, ale to, czy z nim rozmawiam czy nie – już tak.

Ja w swoim podejściu łączę więc te cztery światy, by móc wywierać wpływ na to, co mogę, budować odpowiednie relacje z innymi, mieć wiedzę na temat rzeczywistości rynkowej, socjologicznej, kulturowej, technologicznej itd. i też umieć odpuścić, gdy coś jest poza moją kontrolą. To wszystko daje zdrowe i skuteczne podejście do rzeczywistości.

Czy możemy wykreować siebie na lidera czy też z tym trzeba się urodzić?

Nie ma czegoś takiego jak geny leadershipu: przekonania o urodzonych sprzedawcach czy liderach należy włożyć między bajki, nie ma żadnych naukowych dowodów na istnienie takowych. Są za to takie, które pokazują możliwość nauczenia się tych umiejętności. Bycie liderem składa się z określonych umiejętności właśnie: komunikacji, zarządzania, przekonywania, przemawiania itd.

Biorąc pod uwagę pana doświadczenia i dzisiejszą pozycję społeczną, czy zgodzi się pan ze stwierdzeniem, że 80% podejmowanych przez nas działań to porażki, a jedynie 20% to zwycięstwa i aby osiągnąć więcej sukcesów, trzeba zwiększyć ilość akcji, a jednocześnie być gotowym na większą liczbę przegranych?

Uważam, że uczymy się tylko z porażek, a sukcesy jedynie pokazują, że idziemy w dobrym kierunku. Nauka idzie z wysiłku. Tam, gdzie nie ma trudu, nie uczymy się nic. I oczywiście bez gotowości na porażki nie jesteśmy w stanie podejmować działań, a więc się nie uczymy, a więc nie odnosimy sukcesów. Tak jest w biznesie, życiu, sporcie. Ten, kto nie ryzykuje, nie pije szampana, którego powinien także otworzyć, zaliczając spektakularną porażkę, bo z niej nauczy się najwięcej.

Przez całe dorosłe życie starałem się wyznaczać sobie przerastające mnie cele. Nadal to robię. To wymusza, bym się starał i podnosił poziom swoich kompetencji. Sukces zawsze jest trudny. Ci, którzy chcą iść na łatwiznę, go nie osiągną.

Jak widzi pan siebie i swoją działalność za 10 lat? Jakie są pańskie cele albo ten jeden cel główny?

Rozpoczynam teraz karierę naukową, którą połączę z moim biznesem – tworzę instytut badawczy, który, wierzę, będzie dokonywał istotnych dla odbiorców indywidualnych i organizacji odkryć w zakresie szeroko pojętej psychologii. Moją wizją jest wprowadzenie edukacji miękkiej w polskich szkołach, bo jest to moim zdaniem kluczowe, by móc poszerzyć także polską mentalność i rozwinąć się w wielu dziedzinach.

Pobierz bezpłatnie cały numer magazynu MAN.

Brak opinii
x

Zobacz najnowsze wideo dotyczące poznawania nowych osób

-