Pomniki dla bohaterów, kibole na ulicach, czarno-białe wspomnienia zwycięstw – za taki patriotyzm już dziękujemy

maxresdefault

Zbliża się Dzień Niepodległości. Na ulice, jak co roku, wyjdą tysiące ludzi. U części z nich, skrywany pod płaszczem agresji, lęk doprowadzi do rozrób, ataków na siebie nawzajem i policję, niszczenia własności publicznej i prywatnej. Politycy będą się prześcigać we wzajemnym obwinianiu i przypisywaniu zasług.

Na blokach zostaną wywieszone flagi (najczęściej wbrew przepisom – bo z godłem) a miliony ludzi o wiele bardziej ucieszy dzień wolny od pracy, niż wspomnienie zwycięstwa Piłsudskiego. Ileś osób będzie kontynuowało wychylanie kieliszka (oby z polską wódką!). Margines nienaturalnie umięśnionych mężczyzn bez pomysłu na życie będzie na ulicach wykrzykiwał antyeuropejskie hasła, prezydent wyjdzie z pałacu Belvedere, by opowiedzieć o świetności zamierzchłych czasów, w telewizji pokażą historyczne ujęcia poświęcenia i zwycięstw (ten sam wzorzec stosuje się, gdy przegrywa reprezentacja w piłce nożnej).

Czy coś to zmieni, poza chwilowym stanem uniesienia, który skończy się wraz z powrotem do codziennych obowiązków? Czy umieści to samochody polskich marek na zagranicznych rynkach, otworzy więcej pierogarni poza krajem, przeniesie konsumentów z francuskich i niemieckich supermarketów do polskich? Czy przyczyni się do stworzenia większej ilości Radwańskich (jednej z najlepszych na świecie tenisistek), Darskich (lider grupy Behemoth, jednej z najbardziej znanych kapel death metalowych na świecie), Rubik (jedna z najbardziej znanych modelek na świecie), Krup (Polka uznana za jedną z najatrakcyjniejszych kobiet na świecie) czyli ludzi–brandów, którzy
na ogromną skalę reprezentują cały naród i często są pierwszym kontaktem obcokrajowca z polską kulturą, gospodarką, kuchnią?

Czy dzięki temu „patriotyzmowi” wykształcony młody człowiek nie wyjedzie do Anglii gdzie za małe pieniądze będzie harował na zmywaku? Czy to uniesienie 11 listopada zainspiruje większą liczbę mistrzów biznesu pokroju prezesa Asseco czy szefa Farko, by wchodzili jeszcze bardziej na zagraniczne rynki i promowali wśród młodych Polaków fachową przedsiębiorczość, międzynarodowe standardy, światowy rozmach i dawali pełen wyraz jakże cudownej cesze naszego narodu pt. „Polak potrafi”?

Jak fala o brzeg

To pytania retoryczne: chwilowe uniesienie emocjonalne jest jak fala, która rozbija się o brzeg i już jej nie widać. Nie przyczyni się do stworzenia systemowych rozwiązań, które pomogą krajowi wejść na zupełnie inny poziom świadomości gospodarczej, politycznej, historycznej, kulturowej i społecznej. Patriotyzm w formie zacietrzewienia i wzajemnych wyzwisk jest nieudolny. Uprawiany raz do roku – nieskuteczny. Realizowany agresywnymi zachowaniami na ulicach – niebezpieczny. A pokazywany w czarno-białych filmach z połowy zeszłego stulecia – nieaktualny. Patriotyzm musi dziś wyglądać inaczej i to mądre głowy powinny się zająć edukowaniem narodu jak go realizować – kupowanie produktów, tylko dlatego, że mają logo „Teraz Polska” jest naiwne i niestety
nie wystarczy.

Mądre głowy, które mają:
• długofalowy plan działania z mierzalnymi celami,
• wiedzę i doświadczenie potrzebną do jego zrealizowania,
• odwagę do jego wprowadzenia,
• środki do realizacji
• i przede wszystkim pomysł do takiego sprzedania nowej koncepcji patriotyzmu, by starsze pokolenie zatrzymało się choć na chwilę i uśmiechnęło, myśląc o Polsce przyszłości, a młode zrozumiało, że słowo „odpowiedzialność” ma o wiele głębsze znaczenie niż pamiętanie by zabrać Iphone`a z toalety.

Ewolucja patriotyzmu

Samo słowo pochodzi od łacińskiego słowa „ojciec”. Patrymonium to dziedzictwo, archaicznie nazywane ojcowizną. Stąd blisko do ojczyzny, którą – niczym ojca – należy bronić, chronić, kochać, może oddać za nią życie. I historycznie rzecz biorąc, gdy Chrobry powiększał ojczyznę najazdami na wschód, a wieki później sąsiedzi robili to samo, ówczesne stadium ewolucji świata potrzebowało patrioty – obrońcy. Wojownika, który stał na straży porządku. Ale wraz z rozwojem handlu i większej korzyści płynącej z prowadzenia interesów, patriotyzm uległ zmianie. Narodził się protekcjonizm i patriotyzm gospodarczy chroniące własny rynek (Niemcy kupują przede wszystkim w rodzimych Aldi i Plus). Ze względu na kolonializm rola komunikacji wzrosła i zaczęto ujednolicać sposób porozumiewania się, tworząc kanony postępowania.

Francuski stał się językiem dyplomacji, włoskie malarstwo wzorem do naśladowania, pruski dryl metodą zarządzania wojskiem. Obok patriotyzmu obronnego i gospodarczego powstał nowy twór – patriotyzm kulturowy, który po dziś dzień nieświadomie organizuje myślenie potomnych. Nie ma znaczenia kto gra, bo i tak wygrają Niemcy. Chodzi jak szwajcarski zegarek. Japońska jakość… I wiele innych stereotypów, które definiują cały naród w oczach osób, które często nawet w danym kraju nie były. Po wojnach, gdy świat zaczął swą nieuniknioną podróż w kierunku konsumpcji, pojawił się patriotyzm lifestyle`owy: jeden chce więc amerykańskiego luzu, drugi hiszpańskich sjest, a trzeci brazylijskiej zabawy.
To na tych niewidzialnych nurtach buduje się marki, sprzedaje koncepty, tworzy trendy. Kiedy „Polak potrafi” stworzy międzynarodową jakość?

Czy dziś, w 2013 roku, kogokolwiek w Polsce interesuje obrona granic przed najeźdźcą?
Czy nastolatek urodzony w erze konsumpcji, który nie stał w kolejkach po kiełbasę zrozumie, że Solidarność walczyła z komunizmem o jego wolność? Patriotyzm musi sprostać zupełnie nowym wymaganiom, jakie stawia dzisiejszy świat. Odejść od mitomańskiego traktowania symboli narodowych, politycznej demagogii pobudzającej emocje w celu uzyskania poparcia, szowinizmu i ksenofobii. Przestać wierzyć, że parada wojskowa na koniach z przystrzyżoną grzywą jest czymś więcej niż chwilową ciekawostką dla ludzi, którzy woleliby mieć możliwość realizowania swego globalnego potencjału. A już w ogóle porzucić myślenie, że poprzez zrobienie ulicznej zadymy przekona się kogokolwiek do czegokolwiek. Tego „patriotyzmu” już nie potrzebujemy. Choć Święto Zmarłych już było, to nikt głośno nie powiedział narodowi pewnej oczywistej prawdy: Kargul i Pawlak (archetypy wewnętrznej wojny polsko-polskiej) już nie żyją. Dużo lepiej dogadują się ze sobą choćby znane z reklam Serce i Rozum.

Nie o granice, ale o lepszą przyszłość

Narodowy bohater Józef Piłsudski zachęcał do uczenia się ze zwycięstw w połowie lat 20-tych, mówiąc, żeby „patriotyzm miecza przekuć w patriotyzm pługa”, „czyn zbrojny w czyn pracy”. Polacy nigdy nie mieli problemu z tym, by jednoczyć się przeciw wrogom w chwili zagrożenia. W czasach zaborów dbali o dziedzictwo kulturowe, potajemnie walcząc z rusyfikacją i germanizacją. W czasie wojny podtrzymywali świadomość narodową, często ryzykując życie. Ale dziś mamy inny problem… Nie mamy problemów! Dr Michał Bilewicz w swoich badaniach komentował, że Polacy są gotowi umrzeć za swój naród, ale pytani o to, jacy są mówią: złodzieje, lenie.

W badaniach z 2008 roku CBOS pokazał, że wg Polaków na patriotyzm składają się:
• okazywanie szacunku fladze, hymnowi, godłu (94% zgodziło się z tym)
• przekazywanie narodowych wartości dzieciom (94%)
• chęć by walczyć i umrzeć za kraj (90%)
• wychować dzieci w wierze katolickiej, być pracowitym i działać na rzecz społeczności (75%)

Co ciekawe, mimo że część respondentów (30%) w pełni zgodziła się z tym, że wyrazem patriotyzmu jest również wspieranie polskich sportowców, to przegapiono czynniki o wiele ważniejsze:

• Społeczne: przyjazne i pomocne nastawienie do członków lokalnej i narodowej społeczności.
• Emocjonalne: życzliwość i optymizm we wzajemnej komunikacji.
• Gospodarcze: aktywne wspieranie krajowych producentów i zwiększenie świadomości rynkowej.
• Kulturalne: aktywne wspieranie młodych twórców, artystów i promowanie ich w mediach,
czy nawet promowanie rodzimej kuchni albo lokalnej turystyki.

Składanie weteranom hołdu raz do roku jest szczytne i wzruszające, ale to dopiero długoterminowa aktywna promocja wyżej wspomnianych czynników przyniesie oczekiwane zmiany. Pytanie pt.: Polaku! Jaką masz wizję na Polskę i jakie działania podejmujesz w celu jej zrealizowania? powinno być przynajmniej tak samo istotne jak to, gdzie się jedzie na wakacje. A nie jest. To prowadzi do braku odpowiedzialności za własny kraj i dekonstrukcji wspólnoty. Bez wizji nic się nie osiągnie, a wtedy ludzie zamiast podjęcia celowych działań mają pretensje do wszystkich, że nie jest tak, jakby chcieli.

Nowy patriotyzm

Edukacja społeczeństwa musi iść w kierunku dobra ogółu i budowania nowoczesnego „Brandu Polska”. Nie martyrologia, ale ludzie sukcesu (choćby Jan Paweł II). Nie ciągłe wspominanie zwycięstw reprezentacji sprzed 30 lat, ale skupienie się na inwestowaniu w Radwańskie, Lewandowskich itd. Nie walka z „postkomunistami”, ale z problemami, które ma każdy z nas, niezależnie od poglądów politycznych. Nie megalomania i stawianie pomników bohaterom, ale promowanie najlepszych przedsiębiorców, najbardziej uzdolnionych artystów, chwalenie najmądrzejszych. Nie katastrofa smoleńska, ale gospodarka.

Nie etos przeszłości, ale proste pytania:
• Czy wrzucasz śmieci do śmietnika czy na ulicę?
• Czy chwalisz krajan osiągających sukcesy czy nazywasz ich złodziejami?
• Czy kombinujesz, jak nie zapłacić za parking, czy rozumiesz, że okradanie własnego państwa podminowuje jego rozwój nie jednostkowo, ale globalnie, nie jednorazowo, ale na dekady?
• Na złość nie wpuścisz „chama co się wpycha na ulicy” czy też wręcz przeciwnie, bo jesteś dojrzalszy i chętnie nauczysz go kultury na drodze?
• Mówisz „to nic nie zmieni” czy idziesz na wybory, bo wiesz, że to Twój obowiązek?
• Czy patrzysz na etykietę produktu i wybierasz w miarę możliwości polskie?

Jako naród musimy się jeszcze dużo nauczyć, by społecznie dojrzeć.

W badaniach patriotyzmu przeprowadzonych przez University of Chicago (National Opinion Research Center) zadawano dwa pytania: Czy jesteś dumny, mieszkając w swoim kraju? oraz Czy uważasz, że Twój kraj jest nadrzędny czy podrzędny w stosunku do innych krajów?

Tradycyjnie od wielu lat na pierwszym miejscu na liście najbardziej patriotycznych nacji plasowali się Amerykanie. Ale po prezydencji Busha ustąpili miejsca Australii, walcząc też z depczącą im po piętach Wenezuelą. W Europie najbardziej patriotyczni są Holendrzy, Szkoci i Walijczycy.
Jak wygląda patriotyzm w wydaniu tych nacji? Nie chodzi już o umieranie za ojczyznę, bo mamy coraz mniej wojen.

Chodzi o chwalenie swych bohaterów gospodarczych, kulturowych, politycznych. O wspieranie i kibicowanie rozwojowi własnego narodu. O czczenie mądrych i efektywnych tradycji i zwyczajów, by uświęcać w duchu narodu jego najsilniejsze strony. Amerykanin jest dumny z rodzimych firm odnoszących sukces, a Polak uważa, że ludzie bogaci kombinują lub kradną, przez co demotywuje swoją kulturę i ludzi, którzy pchają ją do przodu w określonym (np. gospodarczym) kontekście. Najmniej patriotyczni są Niemcy z byłego NRD, Łotysze, Szwedzi, Słowacy i… Polacy. Czas to zmienić.

Drodzy Czytelnicy! Zbliża się 11 listopada, czyli poparta wieloletnią tradycją możliwość pokazania swego patriotyzmu! Zachęcam Nas wszystkich – bo to i korzystniejsze, i lepsze dla społeczności – do świadomego, proaktywnego i długofalowego budowania konceptu dobra ogółu. W praktyce przekłada się to na dbanie o interesy nas wszystkich. Wierzę, że dzięki temu moja 3-letnia córka będzie żyła w zupełnie innej mentalności niż w tej, w jakiej przyszło urodzić się nam.

Brak opinii
x

Zobacz najnowsze wideo dotyczące poznawania nowych osób

-