Nie zmarnuj swego czasu

12299393_911011098969037_8036279290806814667_n

Jechałem dziś samochodem po szerokiej autostradzie. Może to prędkość, może wieczorna pora, może muzyka albo wszystko razem opowiedziały w mojej głowie historię, którą bardzo przeżyłem. Chcę się nią z Wami podzielić.

Trzymając kierownicę pięknego samochodu, przypomniałem sobie jak kiedyś tata pakował mnie do Fiata 125p i układał tak bagaże, bym mógł tam, na tylnych kanapach spać. Nie było w nim komputera pokładowego, zmuszającego do zapięcia pasów. Nie było automatycznie otwieranych szyb, bo okna otwierały się korbką i czasem zacinały, ale wtedy można było odgiąć materiał przesunąć coś drutem, tak by znowu działały.

Jadąc, widziałem kolorowe neony różnych firm, migoczące dziesiątkami barw, kuszące różnorodnością i wyjątkowością. I pojawił się obraz, gdy jako dziecko stałem godzinami w kolejkach z mamą w smutnym osiedlowym sklepie. Jak wyłączano światła wieczorami i wszystko było szare, brzydkie, ponure. Jak wszyscy ubierali się tak samo.

Ta autostrada była szeroka. Mieściło się na niej wiele samochodów i jedyne ryzyko wypadku brałoby się z brawury kierowców. I zobaczyłem migawkę z przeszłości, jak kiedyś rodzice jechali po wąskiej, dziurawej szosie i nagle wyjechał im nieoświetlony traktor na jakiejś zabitej dechami wsi i gdyby nie dobry los, to zostałbym sierotą.

W radio leciała muzyka. Mogłem wybrać stację polską, angielską lub podłączyć się przez internet z dowolną audycją z całego świata. Miałem wybór, którego kiedyś nie znałem, gdy narzucano ludziom myślenie, zachowania, podejście do życia, a nawet pracę. I dotarło do mnie, jak wiele się zmieniło.

Jechałem do pracy realizując swoje marzenia, choć jak byłem mały to słowo to było zarezerwowane tylko dla naiwnych dzieci, bo nikt nie chciał odbierać im radości płynącej z myśli, że mogą być i robić, co chcą. Ale ja dziś robię, co chcę. Jestem, kim chcę. Jestem wolnym człowiekiem.

Nawigacja poprosiła mnie miłym kobiecym głosem o zmianę pasa. Mignęła mi przed oczami nauczycielka od matematyki z podstawówki, która nie była miła. Tata, który rozkładał na dwóch przednich siedzeniach papierową mapę, by wiedzieć gdzie jechać, choć i tak najlepszą metodą była taka, co się nazywała „na nosa”. Dziś jej już nie ma. Nie ma już metody „na nosa”.

Zjechałem z autostrady i wjechałem w korek. Jakoś do głowy mi nie przyszło by się zdenerwować. Nie śmiałbym. Może dlatego, że ta szeroka autostrada z kolorowymi neonami, inspirująca muzyka czy piękny głos płynący z nawigacji coś mi uświadamiały.

Wtedy poleciały mi łzy po policzkach, a wraz z nimi pomyślałem o mojej 5-letniej córce. Że zna już trzy języki, choć ja w jej wieku znałem tylko jeden. Że wkrótce poleci na narty samolotem do innego kraju, choć ja w jej wieku nie latałem samolotami i nie jeździłem do innych krajów. Że jej zmartwienie to czy dostanie ulubiony jogurt na kolację, a nie czy będzie miała świetlaną przyszłość.

Bo będzie miała. Lepszą, niż ja. Lepszą, niż Ty.

Kolejna myśl przyniosła kolejne łzy. Dotyczyła poprzednich pokoleń, które nie miały takich szans. Szans, by prowadzić międzynarodowe biznesy i podróżować. Szans, by uczyć się fascynujących rzeczy z całego świata, który nie ma granic. Szans, by tworzyć życie według swoich pragnień. Tego, jak wiele mam ja, a jak wiele nie mieli oni. Tego, jak więcej będzie mieć moja córka niż ja, gdy byłem w jej wieku. Każdy ma swoją rolę do odegrania, w swoim własnym czasie. Każda z nich ma niepowtarzalną wartość i jest budulcem wartości, otwartości i bezpieczeństwa przyszłych pokoleń.

Wytarłem łzy. Dojechałem do studia nagrań, wyszedłem i przytuliłem się na powitanie z Tomkiem, z którym pracujemy od blisko 10 lat.
Co dziś robimy? – zapytał.
Zmieniamy świat – odpowiedziałem, uśmiechnięty szeroko.
Czyli to, co zawsze – skomentował.
Tak, znowu to samo – zaśmialiśmy się oboje, po czym on usiadł przed setkami przycisków, a ja stanąłem przed mikrofonem i zacząłem mówić.

I to, co tam powiedziałem, zmieni Wasze życia. I jest budulcem wartości, otwartości i bezpieczeństwa przyszłych pokoleń. I wkrótce Wam to sprezentuję. Może kiedyś będzie tego słuchał jakiś młody chłopak i szybciej zrozumie to, co dopiero teraz rozumiem ja.

Czas wrócić do pracy. Im lepszy materiał zrobię, tym mądrzejsze od mojej córki będą jej własne dzieci. Nie mam prawa nie przygotować dla nich piękniejszego świata niż ten, w którym się urodziłem.

Twój czas jest cenny.
Nie zmarnuj go.

6 Opinii
x

Zobacz najnowsze wideo dotyczące poznawania nowych osób

-