Z emocjami mamy do czynienia przez całe życie, z budową pantofelka ledwie przez jego urywek

Andre Agassi kompletował Wielkie Szlemy nienawidząc tenisa. Tyson Fury był mistrzem świata czterech federacji, choć od lat z odrazą patrzy na boks. Michael Jordan doprowadził Chicago Bulls do piątego mistrzostwa NBA walcząc z 40-stopniową gorączką. Geniusz snookera Ronnie O’Sullivan zaliczył rekordową liczbę breaków, mimo iż zmagał się z depresją, a jego życie rodzinne legło w gruzach. Zdrowotną przypadłość tłumaczył skazaniem ojca, Andrzej Czyżniewski próbę samobójczą – syndromem dorosłego dziecka alkoholika. Ludzka psychika przypomina krę na rzece. Pod naporem oczekiwań pęka, większość sportowców nie dociera nawet do połowy obranej drogi. Wybitne jednostki potrafią jednak opanować sekretne mechanizmy i niczym Linsey Vonn – mimo destabilizujących zawirowań – wciąż szczerzą się do nas z wysokości podium.

O kruchości kariery sportowej, jej wyraźnym rozdźwięku z życiem rodzinnym, nieoczekiwanej utracie pasji i konsekwencji porzucenia wykonywanego fachu porozmawialiśmy z rozchwytywanym mówcą motywacyjnym oraz najpopularniejszym psychologiem w Polsce Mateuszem Grzesiakiem. Dlaczego nauczyciel życia tak często widywany w programach śniadaniowych jest odpowiednią osobą do tego typu dysputy? Od  dłuższego czasu Grzesiak dba o psychikę Jakuba Rzeźniczaka, a o rady pyta go Troy Batchelor. 

33-letni pięściarz Maciej Miszkiń jest w szczytowym okresie kariery. Wcześniej jako ekspert boksu i jednocześnie niedoświadczony zawodnik musiał mierzyć się z docinkami. Pozytywnie zweryfikował się jednak na polskim rynku i nikt nie śmie nazywać go już pseudobokserem. Ma realną szansę na walkę o mistrzostwo świata. Co więcej, Giovanni De Carolis jest jak najbardziej w jego zasięgu. I nagle nieoczekiwanie mówi „pas”. Jak to wytłumaczyć?

Odniosę się tu do uniwersalnych demonów, które niczym rak drążą branżę sportową. A jest ich kilka i są powtarzalne. Najbardziej typowym jest brak balansu pomiędzy życiem zawodowym i prywatnym. Permanentne przenoszenie problemów z pracy do domu i z domu do pracy. Wystarczy, że któryś ze sportowców pokłóci się z żoną i już będzie widać to w ringu. Bo nie da się oddzielić jednego od drugiego. To trochę tak jak z zapachem perfum w windzie. Nie ma znaczenia, że ktoś obok jest wyperfumowany i tak wszyscy je czują. Na takiej samej zasadzie działa życie. Sportowcy, tak jak każdy z nas, są czasem niebywałymi ekspertami w jednym jego kontekście i absolutnymi gamoniami w pozostałych.

Trener Marek Cieślak próbując wytłumaczyć zatrważającą liczbę samobójstw żużlowców, doszedł do wniosku, że na torze to herosi, poza nim często kompletne pierdoły.

To standard u sportowca, który niekiedy niczym rockman nie potrafi ułożyć sobie życia rodzinnego, w związku z czym spotyka się systematycznie z różnymi partnerkami. Co A – nie wpływa pozytywnie na jego wizerunek marketingowy, B – na jego nastrój i poczucie bezpieczeństwa. Pracując ze sportowcami oglądam regularnie powtarzające się wzorce, branie złych przykładów z branży. Zastanówmy się z jakiego względu ciągnie ku sobie piłkarza i modelkę. Odrzucimy kwestie genetyki, bo nie mamy tu żadnych naukowych dowodów. Ale widzimy, że takie prototypy jak Ronaldo dają określony przykład, za którym podążają inni. Zestawmy to z badaniami pokazującymi jasno, że mężczyzna osiąga swój największy potencjał w chwili, gdy ma obok siebie jedną partnerkę. No i nagle mamy dysonans, który rodzi pytania. Jak sportowcy radzą sobie z emocjami? Czy są uzależnieni od podziwu? Czy potrafią grać pod wpływem stresu i presji? Czy rozumieją czym jest inner game?

Straciłem pasję do boksu. A bez pasji człowiek rozsądny nie podejmuje się boksowania. Każda kontuzja, mocniejsze uderzenie, nieuczciwi promotorzy, brak sukcesu sportowego spowodują, że nic z tego zawodu nie wyciągniesz. Nie będziesz miał żadnych korzyści i umiejętności poza tym, że będziesz potrafić się obronić. To jest bardzo ryzykowny zawód, więc podejrzewam, że bez pasji nikt by go nie zaczął uprawiać na poważnie” – przedstawia powód swej decyzji Miszkiń.

To, o czym mówi, to jest system motywacyjny. Składa się on z paru czynników. Kluczowym – jak rama w rowerze – jest pasja. Ludzie idąc do pracy dodają sobie otuchy: muszę gdzieś pracować, zarabiam fajne pieniądze, mam super kolegów, szef mnie inspiruje, firma ma świetną wizję. Pasja to uczucie, jakim ja darzę czynność, którą wykonuję. To jak z miłością do córki. Nie powiesz, że jesteś nią zapasjonowany, tylko że ją kochasz, ale chodzi dokładnie o to samo.

Co może prowadzić u sportowca do utraty pasji?

Każdy najpierw jako dzieciak rozkochał się w grze. Z czasem dzięki nabytym umiejętnościom zaczął zarabiać pieniądze. I automatycznie zmienił się system motywacyjny. Część sportowców zamiast kochać grać, musi ćwiczyć. Nie chcę, ale muszę. A muszę, bo oczekują wyniku. W tym momencie pojawia się presja. A jak jest stres i ciśnienie, to już nie ma pasji.

Szanse na mistrzowski tytuł pozbawionego pasji pięściarza diametralnie topnieją? To o czym mówi Miszkiń można odwołać do korporacyjnego ADHD? 

Weźmy pod uwagę, że jak mamy pasję, to dobrze się czujemy. A jak czujemy się dobrze, to wydzielamy endorfiny. Te uśmierzają ból sto razy lepiej niż morfina. To sprawia, że po ciężkim treningu szybciej dochodzimy do formy. Bez pasji natomiast, produkujemy więcej stresu. Stres wpływa negatywnie na rodzinę, która nam siada. Masz sprzężenie zwrotne – wszystko co jest ze sobą połączone, jest popsute.

Mamed Khalidov po kontrowersyjnej wygranej z Azizem Karaoglu wyznaje, że „rzyga” MMA. Jest niepokonany od 13 pojedynków, aż 9 z nich zakończył w 1. rundzie. Można wysnuć wniosek, że dopadł go kryzys, bo… wygrywał.

Popatrzmy głębiej, zastanówmy się co musiał robić, by wygrywać. Dla zwycięstw zrezygnował z innych części życia. A skoro to zrobił, to nic dziwnego, że dopadł go kryzys. To tak jakbyś poszedł na siłownię i ćwiczył tylko barki. Po pewnym czasie będą imponująco szerokie, ale reszta ciała będzie znacznie odstawać. Często widzimy gwiazdy i myślimy sobie: „Wygrał w pierwszej rundzie, ale mu łatwo poszło”. Nie dostrzegamy, że za tymi 13 sekundami stało 10 lat ciężkiej harówy i wyrzeczeń.

Khalidov odrzucił ofertę najlepszej na świecie UFC, a KSW – odstawiając na bok przypadek Karaoglu – nie było w stanie sprowadzać polskiemu Czeczenowi rywali, którzy stanowiliby dla niego realne zagrożenie.

Czasami jest tak, że wszyscy wokół krzyczą: „Brawo, wygrałeś!”, a ty nie czujesz się zwycięzcą. Zwycięzcą w klatce jest ten, kto nokautuje lub zmusza drugiego do odklepania. Ale zwycięzca wewnętrzny to może być ktoś zupełnie inny. Zastanawiasz się czy wystarczająco się starałeś, czy w gruncie rzeczy miałeś fuksa, bo rywal się poślizgnął. I w ten sposób tworzy się różnica pomiędzy rzeczywistością a twoimi oczekiwaniami.

Diagnoza, którą stawiasz to jedna z możliwości. Tutaj pojawił się wybór. Czy ja w małej społeczności (jaką jest KSW) chcę być absolutną gwiazdą, czy pragnę wypłynąć na wielką wodę, w której pływają też inne rekiny. To jakim blaskiem chcesz świecić, zależy od tego, jak duży plac jest do oświetlenia.

Po niespełna pięciu miesiącach odpoczynku Khalidov wrócił do treningów. Jeszcze szybciej otrząsnął się Bartosz Kurek. Znany z ekspresyjnego okazywania radości po wygranych akcjach siatkarz zrezygnował z lukratywnego kontraktu w Japonii i poinformował media, że czuje się wypalony. Po sześciu dniach związał się jednak umową ze swoim dawnym klubem. Wcześniej psycholog Dariusz Nowicki przekonywał: O ile ze zmęczeniem fizycznym zawodnik jest się w stanie uporać w przeciągu kilku czy kilkunastu dni, o tyle w przypadku zmęczenia psychicznego może to zając nawet do dwóch lat”.

Na szczęście nie każda teoria psychologiczna ma zastosowanie u wszystkich. Większość sportowców nie może żyć bez sportu, bo to jedyna rzecz, którą robią. Jak odzyskać pasję? Sportowiec musi przypomnieć sobie, czym kierował się w momencie, gdy zaczynał grać. Powinien odrzucić myśli o wyniku, radość sprawiać ma mu sam proces, bo wcześniej grał dla samej przyjemności. Skupiłbym się również na realizowaniu pozaboiskowych potrzeb. Ułożył swoje życie i zadbał o bezpieczeństwo finansowe. Widział w sobie nowoczesnego gladiatora, który jest wzorem do naśladowania dla przyszłych pokoleń. Spójrzmy na Roberta Lewandowskiego. On buduje poczucie wartości Polaków jak mało który biznesmen. O politykach nie wspominając.

O jakich najoryginalniejszych technikach motywacji słyszałeś?

Fascynujący jest przypadek Michaela Jordana. W szkole średniej na jego talencie nie poznał się pewien trener, którzy wyrzucił Jordana z drużyny. On nigdy nie zaakceptował tej sytuacji i przez całą profesjonalną karierę chciał mu udowodnić, jak bardzo się mylił.

Justyna Kowalczyk w głośnym wywiadzie Pawła Wilkowicza przyznała się do depresji i poronienia. Nagle jej forma uleciała. Otwierając się straciła chęć udowodnienia byłemu kochankowi i nieżyczliwym osobom, że jest najlepsza?

Dam ci inny kontekst. Jest sobie dziewczyna. Chce dogryźć facetowi i mści się na nim. A on zamiast wziąć to do siebie, mówi: „Kochanie, cieszę się, że dobrze się bawiłaś”. I ona czuje, że się wygłupiła.

Mamy tu fascynujący case. Ktoś używa toksycznego środka, ale cel jest szczytny. Chcę komuś coś udowodnić, to znaczy – ja od kogoś zależę. Ale robię to, bo chcę wygrać. Jak ojciec, który z miłości krzyczy na dziecko. Jemu zabierzesz złość, Jordanowi udowadnianie – i nagle okazuje się, że wszyscy tracą motywację. Czyli fundamentalny napęd, żeby wstać z łóżka i iść na trening.

Wywiad dla Sport.pl był dla Kowalczyk formą katharsis. Doradzasz sportowcom wydawanie szczerych autobiografii, dzielenie się z opinią publiczną prywatnymi sprawami?

Nie ma tu uniwersalnej zasady. Jeden wyleje emocje i poczuje się dobrze, drugi będzie miał wrażenie, że zrobił z siebie głupka. Ja jestem naukowcem. Dla mnie ludzka psychika to zestaw algorytmów. Poznaję strukturę myślenia sportowców, ich systemy motywacyjne, sposoby budowania relacji z innymi. I sprawdzam co mogę pozmieniać stosując bardzo konkretne techniki.

Bardzo praktyczny case. Przychodzi do mnie piłkarz i mówi, że spada mu umiejętność gry na boisku.

–  Od kiedy?

– Odkąd zmienił się trener.

– A jaki jest ten trener?

– Nie lubi mnie.

Wystarczy, że zmienię sposób budowania jego relacji z trenerem, a chłopak zacznie grać. Przestawiasz klocki. To jest jak silnik!

Kiedy Gianluigi Buffon, który w 2003 roku zmagał się z depresją, konsultował się ze swoim lekarzem, ten próbował tłumaczyć mu, że każdy chciałby żyć tak jak on. Włoch odpowiedział: „ale ja nie chcę takiego życia”.

Ten lekarz nie rozumie w jakim potrzasku znajduje się Buffon, czy jakikolwiek inny zawodnik. Ma taką sławę, pieniądze, więc skąd depresja, prawda? To wciąż dla mężczyzn temat tabu, przecież mają być twardzi. Nie widzimy ścieżki cierpień, które muszą przechodzić sportowcy, dostrzegamy wynik. Mówimy: to my poprosimy efekt. A tego nie ma bez codziennej żmudnej pracy z samym sobą.

Sportowcom nie pomaga, że widzimy w nich maszyny?

Ale oni są maszynami! Weźmy pod uwagę z jaką częstotliwością trenują, sport to ich zawód. Nie są jednak większymi maszynami niż ludzie wspinający się po szczeblach korporacji, którzy zasuwają na sukces 14 godzin na dobę.

Ciebie perfekcjonizm doprowadził do problemów z sercem. Zbyt łapczywie goniłeś króliczka?

Nagle zemdlałem w mieszkaniu, miałem migotanie przedsionków. Wylądowałem w szpitalu, gdzie usłyszałem tekst, który nie sądziłem, że kiedykolwiek się pojawi: „Panie Mateuszu, w pańskim wieku”. Po tych słowach przekształciłem swoje życie. Zmieniłem sport (dziś to brazylijskie jiu jitsu), zacząłem medytować, stawiać bardziej na rodzinę. Zamiast pracować na czas, skupiłem się na biznesie. I w ciągu ośmiu miesięcy wyleczyłem się z nadciśnienia. Nie śpię już trzech godzin dziennie, tylko sześć.

Sportowiec powinien czytać komentarze pod artykułami? Dorota Świeniewicz zakończyła przez nie karierę.

Moim zadaniem jest wytworzenie u sportowca takiej psychiki, żeby był odporny na krytykę. Dowcip w przypadku Świeniewicz polega na tym, że ona nie przegrała w sporcie. Ona przegrała w celebryctwie. Tak samo jak „Diablo”, który nie przegrał na ringu tylko w domu.

ROZMAWIAŁ HUBERT KĘSKA

Fragment pochodzi z wywiadu dla portalu weszlo.com. Cały wywiad przeczytasz TUTAJ. 

1 Opinia