Człowiek, który nie potrafi obsługiwać własnego umysłu jest…

frustrated with problems young business man working on laptop computer at home

Gdy dopytuję o to, co hamuje nasz rozwój to Mateusz Grzesiak– psycholog, trener, coach odpowiada, że istotny jest lęk przed popełnianiem błędów. Poczucie własnej wartości Polaków opiera się na wiedzy, a my boimy się nie wiedzieć.

Mateusz Grzesiak: Fetysz magistra doprowadza też do negacji umiejętności miękkich, np. Polacy nie umieją sprzedawać, przez co Polska nie ma zbudowanego brandu, jak np. Francja – mówi.

Joanna Rubin: Co Pan sądzi o Polakach i polskim społeczeństwie?

Mateusz Grzesiak: Z jednej mamy jedno z najbardziej przedsiębiorczych społeczeństw w Europie, bo jesteśmy na 4. miejscu pod kątem ilości zakładanych firm. Odważne, kreatywne. To tylko Polak potrafi zapakować plecak i w ciemno wyjechać do Anglii, aby spać na dworcu i potem się odnaleźć w nowej dla siebie sytuacji. Świetnie się adaptujemy do każdych warunków.

Jesteśmy też doskonale wykształceni. Według OECD za kilka lat będziemy mieli najwięcej magistrów na świecie. A i znamy angielski. W rankingach zajmujemy pod tym względem 6. miejsce na świecie, a przegrywamy tylko dlatego, że sondaże biorą pod uwagę także starszych ludzi, którzy w szkołach mieli rosyjski. To jest ta jasna strona medalu.

A ciemna?

Mamy też cechy negatywne. Jesteśmy patologicznie nieufni – jedynie 12% Polaków uważa, że większość ludzi ma pozytywne intencje, a 16% że ludzie są w stosunku do siebie pomocni.

Dla przeciętnego Kowalskiego sprzedawca naciąga, przedsiębiorca kombinuje, bogaty kradnie, psycholog miesza w głowach, prasa manipuluje. To niszcząca mentalność, hamująca postęp gospodarczy i obniżająca emocjonalną jakość życia. Polacy nie umieją mówić o pieniądzach: 50% się wstydzi, 20% boi o nich mówić. Żyją w dychotomii szczęścia i sukcesu materialnego, gdzie albo jest się uduchowionym cierpiętnikiem bez niczego albo pustym chciwym kapitalistą. Ślepo powtarzamy, że pierwszy milion trzeba ukraść, a bogaty to złodziej.

Co nas jeszcze hamuje?

Czujemy lęk przed popełnianiem błędów. Poczucie własnej wartości Polaka opiera na wiedzy, więc boi się nie wiedzieć. Czyli woli wyjść na eksperta, krytykując -niczym znawca- wszystko i wszystkich, a prowadzi to do iluzorycznego świata, w którym zna się rzekomo na rzeczach, o których nie ma pojęcia.

Jakiś przykład?

Przykładowo, 60% rodziców akceptuje klapsy jako metodę wychowawczą traumatyzując dzieci i łamiąc prawo, a 30% młodzieży w poprzednim roku nie zdało matury. Ten fetysz magistra doprowadza też do negacji umiejętności miękkich, np. Polacy nie umieją sprzedawać, przez co Polska nie ma zbudowanego brandu, jak np. Francja. A przez to przysłowiowy Kowalski żyje znacznie poniżej własnych możliwości.

Zostawmy Kowalskiego. Z jakimi przekonaniami na własny temat Pan się mierzył?

Musiałem uwolnić się od ograniczeń kulturowych i własnych. Przestać myśleć, że chłopak z Koszalina nie będzie mógł osiągnąć międzynarodowych sukcesów. Musiałem pozbyć się tzw. wewnętrznego Polaczka – zakompleksionego, zawistnego psa ogrodnika, który boi się zmian i nie wierzy w siebie. I zbudować mentalność obywatela świata.

Najważniejszą zmianą było zdobycie obok wykształcenia twardego, czyli ukończenie studiów magisterskich z prawa, z psychologii i studiów doktoranckich z zarządzania -umiejętności miękkich. Mam na myśli inteligencję emocjonalną, występy publiczne, sprzedaż, networking, modelowanie, przedsiębiorczość, inteligencję finansową i społeczną.

Jaką wartość przynosi taki mix?

Mogłem ukształtować rzeczywistość w oparciu o własny światopogląd i w gruncie rzeczy stworzyć siebie. Ten pomysł okazał się być atrakcyjną wizją dla ludzi na całym świecie.

 Co jest Pana sukcesem?

Poderwanie dziewczyny na ulicy w Meksyku. Tę kobietę wskazał uczeń i prosił o demonstrację techniki komunikacyjnej. Dziś, ta pani jest moją żoną i matką mojego dziecka. Kolejnym sukcesem jest przekonanie porywaczy w Brazylii, aby mnie wypuścili cało i jeszcze oddali część zrabowanych rzeczy. Moim osobistym sukcesem jest wyleczenie swego serca z hipertrofii i nadciśnienia. A lekarze mówili, że to nie jest możliwe. Szczególnie ważne dla mnie jest wychowanie 4-letniej córki mówiącej już w 3 językach.

A co jest osobistą porażką?

Największą porażką jest to, że nie udało się do tej pory wprowadzić edukacji miękkiej , czyli inteligencji emocjonalnej i coachingu do szkół publicznych. Temu teraz poświęcam swoje życie.

Dlaczego edukacja miękka jest dla Pana ważna?

Bo ludzie cierpią nie umiejąc kontrolować swoich emocji. Bo rozwodzą się nie umiejąc się komunikować z partnerem. Bo robią dzieciom krzywdę nie wiedząc, jak z nimi rozmawiać. Bo się hejtują w Internecie i nie potrafią dawać życzliwego feedbacku opartego na chęci pomocy. Bo człowiek, który nie umie obsługiwać własnego umysłu jest nieszczęśliwy i nieskuteczny życiowo.

Na Pana wystąpienia przychodzą tłumy. Czego chcą się nauczyć?

Przychodzą, ponieważ chcą lepszych rezultatów. Małżeństwa chcą mieć szczęśliwsze związki, mniej kłótni. Rodzice chcą umieć komunikować się z dziećmi i nie wkładać im do głowy krzywdzących przekonań. Menedżerowie chcą lepiej motywować członków zespołu, a sprzedawcy skuteczniej sprzedawać. Pracownicy chcą kontrolować stres i emocje. Studenci chcą budować sobie przyszłość i potrzebują do tego narzędzi, a osoby w średnim wieku chcą się nauczyć równowagi między życiem rodzinnym i zawodowym.

Każdy mierzy się z problemami uniwersalnymi: nie zarabiam tyle ile chcę, kłócę się, stresuję, nie pracuję z motywacją. Są też problemy określonych branż, bo np. sprzedawcy mają kłopot z określonym typem klientów, albo istnieje bariera nacji, bo np. Polacy narzekają, a Meksykanie są zbyt pasywni.

Czy Pana obserwatorzy, klienci, fani w różnych krajach mają inne potrzeby?

Tak. Każde społeczeństwo jest na innym poziomie rozwoju mentalnego. Niemcy chcą dobrej jakości życia i stawiają na psychologię szczęścia, a Polacy są na dorobku i chcą sukcesów. Latynoski uczą się dopiero wychodzić z patriarchatu i uczą się, co to znaczy życie poza tradycyjnym modelem zależności od mężczyzn. Z kolei Europejki szukają zgody między życiem rodzinnym, a zawodowym. Tutaj mówię o uczestnikach szkoleń i sytuacji pracowników firm, które mnie zatrudniają.

Ale i fani w mediach społecznościowych mają też różne potrzeby. Polacy chcą wartości merytorycznej i negują celebryctwo, a z kolei Brazylijczycy chcą tylko słuchać o życiu prywatnym i są bardziej relacyjni.

To gdzie Pan lubi najbardziej występować?

Uwielbiam wielkie występy na kilka tysięcy ludzi, bo energia i intensywność przeżywania takiej zbiorowości jest niebywała. Kocham różne kultury, więc wybieram rynki bardzo egzotyczne, np. przez wiele lat pracowałem w Kolumbii czy występowałem w Izraelu. Są to nacje bardzo odrębne od naszej.

Czego na wielkich występach chce Pan uczyć?

Wizja to wprowadzenie edukacji miękkiej do szkół, tak by każdy od dzieciństwa uczył się inteligencji emocjonalnej, przedsiębiorczości, zarządzania czasem i coachingu. Robię to za pomocą szkoleń, produktów wideo i książek uczących narzędzi psychologicznych, właśnie z zakresu edukacji miękkiej.

Jakie jeszcze umiejętności są na wagę złota w drodze do rozwoju?

Samoświadomość emocji, umiejętność zmiany stanów emocjonalnych, redukcja stresu i empatia. Motywowanie- fundament menedżerów. Sprzedaż, bo to piąta najważniejsza umiejętność na świecie. Zmienianie własnych przekonań i inne umiejętności coachingowe. Koniecznie – umiejętność uczenia się. Przedsiębiorczość. Komunikacja w związkach. Wiedza, jak przekazywać informacje dzieciom, pracownikom, małżonkowi.

Jak się tego wszystkiego nauczyć?

Poznać modele komunikacyjne, techniki i wdrażać je w życie. Tak samo, jak z pływaniem. Trzeba poznać ruchy i je ćwiczyć. Takich modeli komunikacyjnych uczymy na szkoleniach.

Historie, transformacje uczestników szkoleń łapią Pana za serce?

Mam ogromną ilość takich historii w głowie. Po 12 latach pracy, to nie sposób zliczyć, ile razy byłem nimi zachwycony. Na przykład, Maciej starał się o dziecko ze swoją żoną 3 lata i niestety nieskutecznie. Pracowaliśmy razem blisko godzinę i zmieniliśmy jego przekonania, bo czynnik psychiczny okazał się być kluczowy. Po 3 miesiącach żona była w ciąży. Z kolei Ania, gdy myślała o kotach, miała reakcję paniki. Po coachingu brała koty na ręce, płacząc już ze szczęścia. Artur schudł kilkadziesiąt kilogramów. Mariusz i Karolina się nie rozwiedli, choć bardzo mało brakowało. Chłopak, który miał raka i zaczął ze mną pracować, po kilku miesiącach się z niego wyleczył. Taki trening emocjonalny wspomógł leczenie farmakologiczne. To tylko kilka przykładów.

Od wielu lat, każdego dnia dostaję dziesiątki maili od ludzi, których nawet nie widziałem na oczy. A oni piszą o tym, jak moja praca im pomogła. To oni mnie pchają do przodu i to im zawdzięczam motywację.

Co więc ludzi motywuje do zmian: desperacja czy inspiracja?

Jedno i drugie. Desperacja to usunięcie bólu. Gdy zostanie usunięty, wówczas jest miejsce na tworzenie docelowej rzeczywistości. Wcześniej czy później każdy dojrzewa do tego, że chce zmienić świat na lepszy.

Poproszę o prezent dla Czytelników Na Kawie. Jedno zadanie, które skłania do refleksji i działania w kontekście rozwoju.

Stwórz życie, w którym jesteś najlepszą wersją siebie. Masz czego pragniesz, pomagasz innym i zmieniasz świat.

Dziękuję za rozmowę.

Wywiad ukazał się na portalu „www.nakawie.pl”

na-kawie-logo2

Brak opinii
x

Zobacz najnowsze wideo dotyczące poznawania nowych osób

-